
Kuchnia polska
Domowe powidła śliwkowe


Kompot z winogron to prosty przetwór na zimę, w którym owoce zachowują kształt, a zalewa nabiera głębokiego smaku i pięknego koloru. Wystarczą winogrona, odrobina cukru i woda, a w zimowe dni będziesz mieć gotowy napój i słodki dodatek do owsianek czy ciast. Przepis jest niezwykle prosty, wystarczą tylko 3 składniki. Jeśli masz na działce lub w ogrodzie winogrona, koniecznie wypróbuj ten sposób na zatrzymanie ich smaku na dłużej.




Winogrono ogrodowe | 2.5 kilogramy |
Cukier | 10 łyżek |
Woda | 2.5 litry |
Białko | 0,3 g |
Tłuszcze | 0,1 g |
Węglowodany | 11,6 g |
Podane wartości są szacunkowe
Pięć słoików o pojemności 1 litra dokładnie umyj i wyparz, a zakrętki zalej wrzątkiem.
Winogrona umyj pod bieżącą wodą, oberwij z szypułek i przebierz, usuwając zepsute owoce.
Winogrona wsyp do słoików, zostawiając ok. 2 cm wolnego miejsca od brzegu. Do każdego słoika wsyp 2 łyżki cukru.
Wodę zagotuj i zalej gorącą wodą winogrona do pełna, tak by całkowicie je przykryła. Słoiki szczelnie zakręć.
Ustaw słoiki w garnku wyłożonym ściereczką, wlej wodę do ok. 3/4 ich wysokości i pasteryzuj kompot z winogron przez 15-20 minut od momentu zagotowania wody.
Ostrożnie wyjmij słoiki z garnka, ustaw je dnem do góry na ściereczce i zostaw do całkowitego wystygnięcia.
Przechowuj kompot z winogron w chłodnym, ciemnym miejscu, a zimą podawaj schłodzony lub podgrzany.
Kompot z winogron to jeden przetworów, które wymagają minimalnego nakładu pracy. Tylko trzy składniki i masz napój, który możesz podawać do zimowych obiadów, a przy okazji owoce, które po otwarciu słoika wciąż trzymają swój kształt. W słoiku znajdują się tylko winogrona, cukier i woda. Jeśli masz winorośl przy domu albo w altanie, to jeden z najprostszych sposobów, żeby jesienią zatrzymać odrobinę lata na później.
Winorośl potrafi zaskoczyć. Przez kilka lat owoców jest niewiele, a potem przychodzi sezon, w którym kiście wiszą wszędzie i nie wiadomo, co robić z urodzajem. Świeże winogrona są pyszne, ale czasami nie jesteśmy w stanie zjeść tak dużych ilości na raz. Kompot to szybki i wygodny sposób na zużycie zapasów. Nie musisz niczego wyciskać ani przecierać, a słoiki ustawiasz w spiżarni i sięgasz po nie kiedy masz ochotę. Z winogron można przygotować też domowe wino, ale do tego jest wymagany specjalny sprzęt. Ciekawym rozwiązaniem może się okazać też dżem. Jednak przez wysoką zawartość wody w owocach trzeba liczyć się z długim smażeniem owoców.
Winogrona nadają się na przetwory, i to bardzo dobrze. Owoce ciemne dadzą kompotowi głęboki, rubinowy kolor, a jasne słomkowy, delikatniejszy odcień. Smak zależy od odmiany. Winogrona z ogrodu mają często więcej kwasu niż te ze sklepu, wiele z nich ma też pestki. Dla kompotu to akurat plus, bo kwasowość równoważy cukier i napój nie jest mdły. Winogrona kupione na targu też się sprawdzą, o ile są jędrne i zdrowe.
Zaraz po zamknięciu słoiki wyglądają jeszcze jak winogrona zalane wodą. Po kilku dniach to się zmienia. Sok z owoców miesza się z zalewą, kolor ciemnieje, a smak robi się intensywny. Dlatego nie otwieraj pierwszego słoika zbyt szybko. Daj kompotowi minimum tydzień. Słoiki z przetworami najlepiej postawić w chłodnym, ciemnym miejscu, na przykład w piwnicy albo w szafce z dala od kaloryfera.
W domach słowo "wekowanie" funkcjonuje jako synonim robienia przetworów w słoikach. Ma swoje źródło w nazwie niemieckiej firmy Weck, która od ponad stu lat produkuje szklane słoiki z gumową uszczelką i metalowymi klamerkami. Dziś wekować można więc na dwa sposoby, w tradycyjnych wekach albo w zwykłych słoikach z zakrętkami. Jeśli masz w domu stare weki po babci, spokojnie możesz ich użyć, tylko pamiętaj, że uszczelki działają na innej zasadzie niż zakrętka.
Pasteryzacja kompotu to podgrzanie zamkniętych słoików tak, by zabić drobnoustroje, które mogłyby zepsuć owoce. Bez niej kompot z winogron zdążyłby się zepsuć, zanim doczekałby zimy, a słodki, wilgotny słoik to dla pleśni i drożdży dobre warunki. Podczas pasteryzacji z wnętrza słoika wychodzi też powietrze, a po ostygnięciu wieczko zasysa się i zamyka go szczelnie. To właśnie pasteryzacja sprawia, że kompot się nie psuje przez wiele miesięcy. Zakrętka po wystudzeniu powinna być wklęśnięta i nie ruszać się pod palcem. Jeśli któraś puściła, nie ryzykuj. Taki słoik wstaw do lodówki i wypij kompot w ciągu kilku dni.
Kompot do obiadu to dla wielu z nas smak z dzieciństwa. Szklanka na stole obok talerza z zupą pomidorową i drugim daniem, kubek ze słodkim napojem na stołówce. W polskiej kuchni kompot nie jest deserem, tylko stałym towarzyszem posiłku. W XIX wieku Lucyna Ćwierczakiewiczowa, autorka popularnych książek kucharskich, pisała o kompocie, że owoce zachowują się w nim tak dobrze, jakby dopiero co zerwano je z drzewa. Dziś wracamy do tego zwyczaju, bo domowy kompot smakuje inaczej niż napój z kartonu. Nie jest przesłodzony i pachnie owocami, z których powstał.
Co ciekawe od jakiegoś czasu polskim kompotem zachwycają się Stany Zjednoczone, gdzie mocno zyskał na popularności dzięki mediom społecznościowym. Nazywają go "fruit water", a owoce z zachwytem wyjadają pałeczkami.
Gdy opróżnisz słoik, zostają owoce. Winogrona z kompotu są miękkie, ale nie rozpadają się. Dorzuć je do owsianki lub kaszy manny, wmieszaj do jogurtu lub połóż na ciasto czy biszkopt. Sam kompot zimą możesz podać na dwa sposoby. Schłodzony, jak latem, albo lekko podgrzany, jak herbatę. W chłodne wieczory ta druga wersja bywa zaskakująco dobra.