
Ciasta
Pani Walewska


Malinowa chmurka bez pieczenia to lekki deser, w którym maślany spód z herbatników spotyka się z kwaskowatymi malinami w galaretce i kremowym mascarpone. Chrupiące bezy i prażone migdały na wierzchu sprawiają, że każdy kawałek ma kilka wyrazistych tekstur, a piekarnik nie jest w ogóle potrzebny.




Herbatnik maślany | 300 gramów |
Masło | 120 gramów |
Cukier puder | 3 łyżki |
Płatki migdałowe | 4 łyżki |
Białko | 2,2 g |
Tłuszcze | 17,1 g |
Węglowodany | 19,5 g |
Podane wartości są szacunkowe
Herbatniki pokrusz w malakserze lub w woreczku za pomocą wałka na drobny piasek, a następnie wymieszaj z roztopionym i lekko przestudzonym masłem.
Masę herbatnikową wyłóż na dno prostokątnej formy o wymiarach około 20x30 cm wyłożonej papierem do pieczenia, mocno dociśnij łyżką i wstaw do lodówki na ok. 30 minut.
Galaretki rozpuść w gorącej wodzie, mieszając do całkowitego rozpuszczenia, odstaw do wystudzenia, a następnie wstaw do lodówki.
Gdy galaretka zacznie tężeć, wmieszaj w nią maliny, przy czym mrożonych nie rozmrażaj.
Galaretkę z malinami wylej na schłodzony spód i wstaw do lodówki na ok. 2 godziny, aż całkowicie stężeje.
Schłodzoną śmietanę ubij z cukrem pudrem na sztywno, dodaj mascarpone i krótko zmiksuj, tylko do połączenia składników.
Krem wyłóż na stężałą galaretkę i dokładnie wyrównaj powierzchnię, a następnie schowaj ciasto do lodówki.
Płatki migdałów upraż na suchej patelni, często mieszając, aż lekko się zrumienią. Odstaw je do wystudzenia.
Bezy i płatki migdałowe posyp na warstwę kremu, tworząc chrupiące zwieńczenie malinowej chmurki bez pieczenia.
Malinowa chmurka bez pieczenia wygląda efektownie i smakuje świetnie. Maślany spód z herbatników, owoce w galaretce, kremowa warstwa i chrupiąca góra tworzą doskonałą całość. Samo ciasto świetnie robi się dość szybko, najwięcej czasu zajmuje chłodzenie. Całość jest lekka, kremowo-śmietankowa, ale z owocowym przełamaniem.
Klasyczna malinowa chmurka opiera się na kruchym cieście i pieczonej bezie. Wersja bez piekarnika zachowuje charakter deseru, ale nie wymaga tyle czasu. Nie musisz też rozgrzewać piekarnika, co jest dobrą wiadomością szczególnie latem.
Spód z herbatników ma inny charakter niż kruche ciasto. Jest maślany, trochę bardziej sypki i wyraźnie słodszy. Kruche ciasto daje bardziej stabilną podstawę. Spód z herbatników pasuje jednak do całości, która ma pewne punkty wspólne z malinowym sernikiem na zimno. Dla mnie to zaleta, bo spód nie dominuje nad malinami. Do tego oszczędzasz czas, bo sięgasz po gotowe ciastka, zamiast wyrabiać własne ciasto.
Mascarpone i kremówka są tłuste, śmietankowe i słodkie. Maliny są kwaśne i lekko cierpkie. Sam krem, choć pyszny, jest nieco mdły, maliny to idealne przełamanie smaku. Dzięki nim ciasto jest "dobre, bo nie za słodkie".
Warstwa z malinami sprawia, że deser się nie nudzi. Maliny dostaniesz teraz przez cały rok, bo mrożone sprawdzają się tu równie dobrze jak świeże. W środku zimy przygotujesz malinową chmurkę, która przypomni letnie popołudnia w ogrodzie.
Na opakowaniu galaretki znajdziesz zalecaną ilość wody. Do ciasta używamy jej wyraźnie mniej i nie jest to przypadek. Galaretka to żelatyna rozpuszczona w płynie. Im mniej płynu, tym lepiej deser trzyma kształt.
Standardowa proporcja daje delikatną galaretkę, która dobrze wygląda w pucharku. Tutaj musi zrobić więcej. Ma utrzymać owoce, udźwignąć krem i nie rozlecieć się przy krojeniu.
Jest też drugi powód. Maliny puszczają sok, a mrożone robią to jeszcze chętniej. Ten sok rozcieńcza galaretkę od środka, więc konieczne jest wzięcie tego pod uwagę. Mniejsza ilość wody to jędrniejsza galaretka. Jeśli lubisz miękką galaretkę, możesz przygotować malinową chmurkę w pucharkach, tu celowo stawiamy na bardziej zwartą konsystencję.
Malinowa chmurka ma w sobie coś wykwintnego. Po przekrojeniu widzisz czerwone owoce w przejrzystej galaretce, biały krem i jasny spód. Wygląda efektownie, a nie wymaga wiele czasu, ani specjalnych umiejętności.
Dlatego chętnie trafia na stoły przy większych okazjach, takich jak komunia, chrzciny, urodziny czy letni grill w ogrodzie. Sprawdzi się też na co dzień, gdy chcesz podać coś ładniejszego do kawy. Przygotujesz ją z wyprzedzeniem, więc w dniu, w którym przyjmujesz gości nie musisz się martwić o ciasto.
Przepis łatwo dopasujesz do siebie. Zamiast herbatników możesz użyć biszkoptów. Jeśli podajesz deser na przyjęciu i nie chcesz kroić, zrób go w małych pucharkach. Maliny możesz łączyć z innymi owocami sezonowymi.
Przepis mówi o posypaniu ciasta bezą i płatkami migdałowymi od razu po przygotowaniu. Wtedy łapią one nieco wilgoci z ciasta. Dla mnie to zaleta, bo mam wtedy wrażenie, że całość lepiej się łączy, ale jeśli wolisz bardzo chrupiące dodatki, bezę i migdały dodaj tuż przed samym podaniem.