
Dania główne
Placek po węgiersku


Fuczki bieszczadzkie to tradycyjne, łemkowskie placki z kiszonej kapusty, znane z gościnnych karczm Bieszczadów. Proste, tanie i sycące, świetnie sprawdzają się jako danie obiadowe lub kolacja po górskiej wędrówce. Wakacje spędziłam w Bieszczadach i postanowiłam odtworzyć w domu smak, który tak zachwycił mnie latem. Kapusta kiszona w tym daniu jest zaskakująca. Z jednej strony kwaskowa i jędrna, a z drugiej gorąca i lekko ciągnąca.




Kapusta kiszona | 500 gramów |
Mąka pszenna | 150 gramów |
Jajko | 2 sztuki |
Mleko | 150 mililitrów |
Kminek | 1 łyżeczka |
Majeranek | 1 łyżeczka |
Sól | 2 szczypty |
Pieprz | 1 szczypta |
Olej | 2 łyżki |
Białko | 4,2 g |
Tłuszcze | 5,2 g |
Węglowodany | 15,2 g |
Podane wartości są szacunkowe
Kapustę kiszoną odciśnij dokładnie z nadmiaru soku, a następnie drobno pokrój, tak by pojedyncze włókna nie ciągnęły się podczas jedzenia.
Do miski wbij jajka, wlej mleko i dokładnie roztrzep.
Dodaj mąkę i wymieszaj trzepaczką, aż powstanie gładkie ciasto o konsystencji gęstego ciasta naleśnikowego.
Dopraw ciasto kminkiem, majerankiem, solą i pieprzem.
Dodaj odciśniętą kapustę do ciasta i dokładnie wymieszaj, a następnie odstaw na ok. 10 minut.
Rozgrzej olej na patelni, nakładaj łyżką porcje ciasta i lekko spłaszczaj, by placki nie były za grube.
Smaż fuczki bieszczadzkie na średnim ogniu, po ok. 3-4 minuty z każdej strony, aż będą rumiane, przewracając je dopiero, gdy spód mocno się przysmaży, żeby się nie rozpadły.
Usmażone placki odkładaj na ręcznik papierowy, żeby odsączyć nadmiar tłuszczu.
Podawaj fuczki bieszczadzkie gorące, najlepiej z łyżką kwaśnej śmietany lub sosem czosnkowym.
Kiedy pierwszy raz słyszysz o fuczkach, możesz pomyśleć, że to kolejna odmiana placków ziemniaczanych. Nic bardziej mylnego. Zamiast ziemniaków główną rolę gra tu kiszona kapusta, a całość łączy gęste ciasto naleśnikowe. To danie, które od pokoleń gości na stołach w Bieszczadach, choć jego korzenie sięgają dalej, bo aż do kuchni łemkowskiej.
Łemkowie zamieszkiwali tereny dzisiejszych Bieszczadów i Beskidu Sądeckiego. Gotowali z tego, co mieli pod ręką. Mięso pojawiało się rzadko, więc podstawą jadłospisu były ziemniaki, kasze, mąka i to, co udało się zakisić na zimę. Fuczki to danie z kuchni wywodzącej się z niedostatku i konieczności. Kiszona kapusta była w domach zawsze pod ręką, a mąka i jajka dopełniały resztę. Dziś nazywamy je bieszczadzkimi, bo to właśnie w tym regionie najczęściej można ich spróbować, choćby w przydrożnych gospodach czy schroniskach górskich.
Różnica w smaku między plackami z kiszonej kapusty a ziemniaczanymi jest wyraźna. Kapusta kiszona jest kwaśna, a to smak, którego nie znajdziesz w klasycznych plackach ziemniaczanych. Do tego dochodzi charakterystyczna, lekko ciągnąca konsystencja. Smak jest bardziej wyrazisty, mniej neutralny niż w przypadku ziemniaków. Myślę, że każdy fan naleśników, placków ziemniaczanych, czy cukiniowych powinien choć raz zrobić i zjeść fuczki.
Największy błąd przy fuczkach to zbyt duża ilość mąki względem kapusty. Ciasto wtedy wychodzi mączne, a smak kapusty się gubi. Kapusta powinna być wyraźnie wyczuwalna w każdym kęsie, nie tylko jako dodatek do ciasta naleśnikowego. Jeśli po usmażeniu pierwszej partii czujesz, że placki są zbyt neutralne, śmiało dorzuć więcej kapusty do reszty ciasta. To danie wybacza takie korekty w trakcie gotowania.
Klasyka to łyżka kwaśnej śmietany, najlepiej gęstej i lekko schłodzonej. Sos czosnkowy sprawdza się równie dobrze, zwłaszcza jeśli dodasz do niego szczyptę koperku. W niektórych bieszczadzkich karczmach fuczki trafiają na talerz obok gulaszu albo sosu z suszonych grzybów - wtedy pełnią rolę dodatku, a nie głównego dania. Możesz też podać je zupełnie samodzielnie, jako lekki obiad czy kolację po dłuższym spacerze.
W różnych domach fuczki robi się nieco inaczej. Część gospodyń używa surowej kapusty, inne wolą ją wcześniej podgotować, co łagodzi kwaśność. Niektórzy dodają do ciasta cebulę lub ząbek czosnku, inni stawiają na cząber zamiast majeranku. Istnieją też wersje bez jajka i nabiału, oparte na mące z ciecierzycy. Każda z tych wersji ma swoich zwolenników, a różnice wynikają z dostępu do składników i upodobań domowników.
Choć fuczki, podobnie jak racuchy, czy placki ziemniaczane wywodzą się z kuchni ubogiej, dziś trafiają na karty dań w bieszczadzkich gospodach i agroturystykach jako lokalny przysmak. Turyści wracający z gór chętnie po nie sięgają, a przepis krąży z ust do ust już od pokoleń. Zrobienie ich w domu to sposób, żeby przenieść kawałek Bieszczadów do własnej kuchni, bez konieczności wyjazdu w góry. Wystarczy pół kilo dobrze ukiszonej kapusty i kilka podstawowych składników, które i tak masz w kuchni.